Z serią po raz pierwszy zetknąłem się szukając nowych twarzy w zagranicznej fantastyce. Trafiłem na Hala Duncana i jego „Welin”. Byłem szczerze zaskoczony, że ktoś w Polsce tę książkę wydał i czym prędzej pobiegłem do księgarni. Od razu rzuciło się w oczy to jak ta powieść została wydana: twarda oprawa, ciekawa okładka, bardzo dobry papier i nie powalająca na kolana cena. To wszystko już od razu zainteresowało mnie serią, a po lekturze obu książek Duncana postanowiłem sięgnąć po kolejne i od tej pory z niecierpliwością czekam na nowe pozycje, a z każdego zakupu jestem zadowolony.

Ucztę Wyobraźni cenię przede wszystkim za to, że daje czytelnikowi możliwość poznania współczesnej fantastyki często daleko odbiegającej od tego co do tej pory czytał. Ten powiew świeżości czujemy przy lekturze każdej z książek, czy to przez eksperymenty z formą jak u Duncana, porywający styl pisania MacLeoda, iście malarskie wizje Bishop, czy zupełnie nowe spojrzenie na hard Sci-Fi w wykonaniu Wattsa i Strossa. Nie mam złudzeń - gdyby nie Uczta większości z tych pisarzy pewnie nigdy nie miałbym okazji czytać, bo wydawanie ich to jednak spore ryzyko, a grupa odbiorców wydaje się nieliczna. Cieszy niezmiernie, że MAG stawia na budowanie wizerunku wydawnictwa mającego ambicję zapoznania swoich czytelników z trudniejszą, ale dającą masę przyjemności literaturą.

Dla mnie Uczta Wyobraźni stała się swego rodzaju papierkiem lakmusowym, wyznacznikiem jakości i punktem odniesienia przy lekturze innych książek. Niewiele współcześnie wydawanych w naszym kraju powieści fantastycznych dorównuje poziomem tym książkom. Uczta zawyża wymagania, rozpieszcza czytelnika, ale też kształtuje jego gust. Myślę, że w pełni wartość poszczególnych pozycji w serii potrafią docenić przede wszystkim czytelnicy, którzy fantastykę czytają od dawna. Zauważą oni oprócz rozbudowywania starych i znanych dobrze motywów także próby ucieczki naprzód i eksplorowania zupełnie nieznanego. Seria MAGa najlepiej udowadnia, że gatunek nie stoi w miejscu, że rozwija się w bardzo interesujących i różnych kierunkach, że pisarze nie spoczywają na laurach, nie odcinają kuponów od dawno wymyślonych i ciągle eksploatowanych pomysłów, ale tworzą nowe światy, nowe historie i szukają nowych sposobów na przedstawianie ich czytelnikom. Uczta Wyobraźni to doskonała okazja, żeby ten rozwój gatunku obserwować, a zapowiedzi nowych książek w serii bardzo rozbudzają apetyt na więcej.

Adam „batou” Balcarczyk